Przyczyna rozwodu: Facebook?

Zaskakującą wiadomość podał The Daily Mail – Facebook staje się główną przyczyną rozwodów! Co takiego może być w niewinnym portalu społecznościowym, że powoduje rozpad małżeństwa?

 

 

Poryw serca, impuls, tęsknota za miłością z dzieciństwa. Okazuje się, że w kontaktach na portalach społecznościowych stajemy się bardziej szczerzy, otwarci i… skłonni do zdrady. A także nieostrożni – na Facebooku najłatwiej niewierność przyłapać. Wystarczy, że ktoś ze znajomych umieści w albumie zdjęcie z imprezy, na którym mężczyzna całuje piękną blondynkę, i nie jest to wcale jego żona. Ta natomiast zdjęcie ujrzy i… łatwo się domyślić, co dalej. Ale nie chodzi tylko o to, że na Facebooku łatwiej przyłapać niewiernego. Niestety, portale społecznościowe zdradę ponadto umożliwiają i znacznie ułatwiają.

Statystyki rozwodów, których powodem są takie serwisy jak nasza-klasa czy właśnie Facebook wyraźnie pokazują, że w powiedzeniu „Stara miłość nie rdzewieje” nie ma ani krztyny przesady. Odnajdujemy w znajomych (lub odnajduje nas) miłość z podstawówki, na początku tylko wymieniamy niewinne informacje co słychać po tylu latach, potem okazuje się, jak wiele mamy wspólnego, rozmowy stają się coraz częstsze, a jeśli dodatkowo okaże się, że dana osoba jest wolna… cóż o odrodzenie starych uczuć naprawdę łatwo. Wirtualnie rozmowa toczy się łatwiej, bardziej intymnie, co pogłębia przekonanie, że dana osoba jest nam wyjątkowo blisko. Często jest to tylko złudzenie, chęć zrekompensowania sobie rutyny w małżeństwie z wieloletnim stażem. Jednak niestety właśnie takie złudzenia prowadzą do rozwodów.

Prawnicy z brytyjskiego serwisu Divorce-Online potwierdzają zatrważające statystyki – co 3 rozwód spowodowany jest z winy portalu społecznościowego. A liczba pozwów o rozwód zawierających słowo „Facebook” wzrosła w ciągu ostatnich 2 lat aż o połowę! Oj nie są to dobre statystyki, którymi mogliby się podeprzeć specjaliści od social media marketingu

Jak z tym walczyć? Oczywiście najprościej – nie zdradzać. Ale często także niewinne flirty, które w barze czy pracy uszłyby nam na sucho, na Facebooku mogą być mocno wyolbrzymione i w rezultacie odpowiednio przez partnera zinterpretowane… Na Facebooku ciężko cokolwiek ukryć. Jeśli więc już ktoś ma skłonność do flirtu, to niech naprawdę uważa i będzie ostrożny. Choćby dlatego, że znalezione przypadkiem rozmowy z czatu czy zdjęcia mogą być potężną bronią przeciwko nam w sądzie na sprawie rozwodowej. A takie informacje mogą wyjść nawet niechcący od naszych nierozważnych lub nieświadomych niczego znajomych – pozornie niewinnych komentarzy, zdjęć czy postów.

//

Niektórzy zdają się dostrzegać zagrożenie małżeństw w Facebooku, ale i nie tylko. Dlatego próbują zdusić niebezpieczeństwo w zarodku i promować wierność… na Facebooku. Przykładem takiej, świetnej z resztą akcji jest strona na Facebooku „Wierność jest sexy” założona przez katolicką młodzież. Temu wartościowemu fan-page’owi przyświeca szlachetna idea – promowanie wierności jako pięknej, wartościowej rzeczy w sposób mądry, zabawny i ciekawy. Fan-page jest często aktualizowany, stale odpowiada na komentarze, prowadzone są na nim bardzo ciekawe dyskusje. Jak widać nawet w „siedlisku zepsucia” można szerzyć dobre idee. A może czas na jakieś duże społeczne kampanie na Facebooku, promujące wierność?

Reklama


ogloszenia holandia


//

Busy do Polski – Holandii