Namietnosc w miejscu publicznym

namietnosc1

Zbiegam szybko po schodach i natychmiast kieruję się w stronę baru: witam się z
barmanem, zamawiam to co lubię, wyciągam papier nutowy i uskuteczniam to, czego nie
znoszę – w ciągu dwóch godzin muszę dokomponować muzykę do telewizyjnego spotu
reklamowego największej firmy garmażeryjnej kraju: Pasztety i Parówy SA z siedzibą w
Warszawie reprezentowanej przez mającego pojawić się tu niebawem Przebiśniewajewskiego,
wybitnego specjalistę w swojej dziedzinie, tj. w praniu mózgów podległych mu pracowników
zatrudnionych w Pasztetach SA i, rzecz jasna, Parówach. Nim jednak stawiam pierwszą nutę
kątem oka dostrzegam, że całkiem niedawno popełniono tu najwyraźniej odrażającą zbrodnię.
Obok mnie Trup. Siedzi w bezruchu, co biorąc pod uwagę krew zastygającą w jego arteriach
wydaje się być bardzo logiczne. Głowa na blacie baru skutecznie przeszkadza w identyfikacji.
Prawdopodobnie mam do czynienia z otruciem, a tak przynajmniej mi się wydaje, bo przecież
z żadnej części jego ciała nie wydobywa się krew, nie kapie, nie ciurka, nie siąpi jak jesienny
deszcz, chociaż z drugiej strony mógłbym przecież podejrzewać, że tego mniej więcej
trzydziestoletniego (a może nawet starszego) mężczyznę skosił rozległy zawał serca, ale kto
to może wiedzieć na pewno. Rozglądam się wkoło – każdy jest podejrzany.

Ksiazka online (KliK)

Ksiazka PDF (KLIK)