A kiedy wyłączą prąd…

Problemy   komunikacyjne, wynikłe z braku prądu, zdarzają się wszędzie. Ostatnio taka wielka awaria w Holandii miała miejsce się końcem marca. Wtedy prądu  nie było w Amsterdamie i okolicach, a na pobliskim lotnisku przez kilka godzin wstrzymano przyloty i odloty. Nie kursowały również pociągi. Nie zdarza się to często, jednak trzeba mieć wybitne szczęście, by na to trafić…

DSCN1344

Akurat  dochodziła 18. Wracałam z Dordrechtu do Eindhoven.   I akurat wtedy była awaria sieci między Bredą a Tilburgiem, przez które miał jechać pociąg, na który przyszłam. Dla osób wtajemniczonych w siec połączeń kolejowych w Brabancji Północnej dodam, że do Den Bosch (skąd kursuje pociąg / autobus do Eindhoven) nic nie jechało. Opcja z przesiadką w Utrechcie  nie wchodziła w grę. Oczywiście do Bredy złapałam zapchany o tej godzinie intercity. Bo akurat jechał. Aby wydostać się z tego miasteczka pozostawał mi autobus. Ha! Kiedy z pociągu wypełznie tłum nie takie proste znaleźć w nim miejsce, nie mówiąc o wejściu do pojazdu.

DSCN2344

Widziałam jak jeden z kierowców zdecydowanie stwierdził: „Za dużo ludzi”. I kazał kilkorgu wysiąść. Inaczej nie ruszyłby.  Autobusy do Tilburga kursowały mniej więcej co kwadrans – dwadzieścia minut. Tylko jeśli będąc mało zorientowanym w topografii okolicy… wsiądzie do linii jadącej przez Oosterhout, to  podróż dłuży się niemiłosiernie. Wrażeń za oknem nie miałam  za wiele  do obejrzenia– wszak zaczynało się ściemniać.

DSCN1350

Z Tilburga złapałam już pociąg do Eindhoven, który nie wiedzieć czemu…stanął gdzieś w szczerym polu. „Jesteśmy w samym środku zadupia” – stwierdził starszy jegomość, widzący moje zaniepokojenie przedzierające się przez zmęczenie. Za oknem ciemno. Jeść się chce. A na stacji w Eindhoven przywitała mnie… masa kibiców. Na pobliskim stadionie chwilę wcześniej  skończył się mecz. O dziwo nie było burd, a policja z ukrycia obserwowała wracających. Pamiętam jednak, jak kiedyś w niemal środku dnia na rynek w stolicy Brabancji Północnej wjechało kilka „suk” policyjnych, a po centrum kręciły się patrole na koniach oraz przemierzający rynek „rowerzyści” .  Oczekiwano na powrót kibiców po jakimś z meczów w Amsterdamie.

DSCN1353

Wracając jednak do tematu. Bardzo mnie się podoba, że na peronach w Holandii pojawiają się informacje o spóźnieniach. To samo na monitorkach w niektórych pociągach. Tu dodatkowo, kiedy pociąg dojeżdża do większej stacji, wyświetlają  się informacje o możliwościach przesiadki na inny pociąg. W autobusach sytuacja jest analogiczna.  No i nadal oszałamia prędkość, z jaką jedzie pociąg. Mało realną na niewielkich odległościach w naszym kraju. Podobne rzeczy są już w Polsce. Czyli nie jest z nami aż tak źle.

Alicja Badetko