Arcen czy Keukenhof?

Do bajecznych ogrodów w Arcen warto jechać w czerwcu, ponieważ wtedy jest festiwal róż,  które są dumą tego miejsca. A jego zwiedzanie może zająć  nawet cały dzień.

Arcen leży nieopodal Venlo, skąd można dojechać autobusem. Jest to maleńkie miasteczko z niską zabudową, uroczym ryneczkiem pełnym kamieniczek,  z których knajpki wychodzą na ulicę. Jest i zejście nad brzeg rzeki Mozy. Miejsce to jakieś szczególnie nie zachwyca. Natomiast sam ogród zaraz przy zamku sąsiadującym z miasteczkiem już tak.

Zamek przechodni

Wejście do zamku oraz parku kosztuje 15 euro od osoby, a parking 6 euro. Dużo, nie dużo, ale warto. Obecny budynek zbudowano na pozostałościach dawnego zamku, który z kolei powstał  na na bazie ruin pierwszego Castle ‚Huys den Kamp. W XIX wieku jedną z jego części strawił pożar. Ostatni właściciel zamku opuścił go w 1931 roku. Przez następne lata zarówno budowla jak i przyległy do niego oraz ogród niszczały.

13151644_10209365273673270_3564701734039460978_n

Dopiero w  drugie połowie lat 70. ubiegłego wieku trafił on w nowe ręce. Zaczęto również jego renowację. Dzięki temu 21 maja 1988 roku  dla publiczności otwarto ogrody, zajmujące obszar 32 hektarów. Każdy ich fragment jest chyba misternie zaprojektowany i przemyślany.  Chociaż tu i ówdzie zdarzyła się roślinna samowolka.  CO nie zmienia faktu, że dodaje to tylko uroku temu miejscu.

13138979_10209365103549017_8547553480452318978_n

Flamingi i palma afrykańska z tulipanem w tle

Wcale szeroka ścieżka prowadzi nas przez cały park, którego każda część zadziwia, bawi, fascynuje. Idziemy przez rozarium, by wejść do wieży widokowej w… drzewie. Mijamy dumnie kroczące po wysepce  różowe flamingi.

13102619_10209365117149357_1539206230113894276_n

Wchodzimy na niewysoką górkę, a obok nas szumi wodospad. Następnym punktem wycieczki jest pawilon – oranżeria z egzotycznymi roślinami, śpiewającymi ptakami i zachłannymi karmy pomarańczowo-złotymi karpiami.

13076547_10209365186911101_1532316979221151772_n

Potem kąciki:  holenderski między innymi z tulipanami w butach oraz bardziej stonowany –  japoński. Nie samymi kwiatami żyje to miejsce. Jego założyciele zafundowali nam małe ZOO . Po obu stronach ścieżki możemy podziwiać pawie, bociany, standardowo nie dziwiące nikogo kaczki , a przy odrobienie szczęścia naszym oczom ukażą się flaming. I to nie jeden.

13151423_10209365227272110_5660196337780790915_n

Entourage uzupełniają elementy wodne: jeziorka z wysepkami, wijące się rzeczki, wodospady . To  wszystko tworzy kompletnie inne światy i  niezwykłą, pasującą do siebie zaskakującą mozaikę. Do tego niezliczona ilość kwiatów. Tulipany, pierwiosnki, lilie i wiele innych nieznanych przeciętnemu człowiekowi gatunków. Świetnym pomysłem jest zasianie ich przy wodzie, dzięki czemu odbijając się w niej tworzą drugą rzeczywistość.

13094365_10209365135109806_2640956020815521702_n

Park kontra Keukenhof

Po parku można chodzić godzinami. Czy jest ciekawszy niż Keukenhof? Na pewno inny. W Keukenhofie skupiono się głównie na kwiatach. Tutaj przedstawiciele świata flory  są ważni lecz uzupełniają inne  wspomniane wyżej atrakcje.

13133382_10209365132149732_2312163990933509768_n

Ogród przykuchenny  przy Lisse  jest bardziej rozreklamowany i nastawiony na komercję, a dodatkowo prawdziwy sezon turystyczny trwa tam tylko kilka tygodni. Natomiast do przyzamkowych ogrodów można przyjechać przez cały rok. Tym bardziej, że alternatywą na paskudną pogodę jest sam zamek.

13151867_10209365032827249_3425267239037043090_n

Cena biletu do obu atrakcji jest niemalże taka sama. Arcen i Keukenhof  łączy fakt umiejscowienia na uboczu większych miast: Amsterdamu – Venlo. Różni przynależność do dwóch prowincji. Przy obu są malutkie miasteczka Lisse – Arcen, z tą różnicą, że w tym drugim życie kawiarniane toczy się do późnych godzin wieczornych. Tak, czy owak te dwa miejsca godne są odwiedzenia.

 

Alicja Badetko (tekst i zdjęcia)