Dwa w jednym czyli Baarle-Nassau

Będąc w Baarle – Nassau można mieć rozdwojenie jaźni, albowiem przez  miasteczko przebiega granica belgijsko –holenderska. Na chodnikach i elewacjach budynków znajdziemy oznaczenia narodowościowe. Zdarza się, że pół domu jest w Belgii, a druga część należy do kraju sąsiedzkiego. Kawę pijemy w Holandii, ale typowe duże i zalane sosem frytki jemy w Belgii. Tutaj także należy uważać na rozmowę przez telefon,gdyż obejmuje nas roaming. To w przypadku posiadania numeru holenderskiego lub belgijskiego bywa odczuwalne.

DSCN1737

Miasteczko wiele nie różni się od typowych holenderskich  miejscowości. Uliczki mają niewysokie kamieniczki, na dole których są sklepy i punkty gastronomiczne. Znajdziemy również zbudowany z typowej czerwonej cegły kościół pod wezwaniem Św. Józefa.

DSCN1735

Nie brakuje tam i polskich akcentów. – Mój ojciec tu przyszedł z Armią Generała Maczka i został – mówi starszy mężczyzna, właściciel studia optycznego „Optiek Czyżewski”. Jego mama i żona  mówią po polsku. On niestety nie.

DSCN1738

Innym aspektem polskim jest pomnik postawiony nieopodal zabytkowego kościoła pod wezwaniem Świętego Remigiusza.

DSCN1729

Upamiętnia on żołnierzy I Brygady Pancernej dowodzonej przez generała Stanisława Maczka. Zresztą tej postaci, podobnie jak w np. Bredzie, poświęcono jedną z ulic w miasteczku.

DSCN1730

Przez miasto jeździ komunikacja holenderska  oraz belgijska. Z Holandii do Baarle- Nassau można dotrze autobusem z Tilburga. OV chip cart jest akceptowana.

Tekst i zdjęcia Alicja Badetko