Z młynu do teatru

Weert leży bliziutko Eindhoven – stolicy Brabancji Północnej. Natomiast administracyjnie znajduje się już w Limburgii. Od granicy belgijskiej dzieli go 15 km, a do Niemiec  jest około 30 km.

Ponad 900 letnie miasteczko stanowi świetny punkt wycieczkowy nawet, jeśli mamy mało czasu. Jak w większości holenderskich miejscowości są tu: tu pełen knajpek oraz sklepów  rynek, zabytkowy kościół , zamek oraz teatr.

Zacznijmy od  rynku. Znajdziemy na nim dobrze zachowany rzymskokatolicki  kościół w stylu gotyckim pod wezwaniem St. Marcina. Wpisany on jest na liście 100  holenderskich pomników  UNESCO. Zbudowano go najpewniej w XI wieku, a cztery stulecia później odbyła się jego konsekracja. Charakterystyczna jest widoczna z daleka i fantastycznie oświetlona 72 metrowa wieża.

wweert

Naprzeciw obiektu jest Muzeum. Idąc cały czas prosto dochodzimy do  zamku, o którym wzmianki pochodzą  już z XV wieku. Otoczony jest on fosą. Przylega do niego maleńki park.

DSCN1328

W Weert są dwa porty wodne, w tym jeden prywatny. Znajdują się one na rzece płynącej od Den Bosch do Maastricht. Spacerując po miasteczku być może natkniemy się na   młyny.

Znajdujący się najbliżej centrum nazywa się  Anna Keent. Pozostałe to: Anna Tungelroy,  Nijverheid Stramproy i Sint Jan Stramproy.  Niestety  nie dotarłam do tutejszego wesołego miasteczka, które jest jednym z większych w Holandii.

Śmiało mogę to miejsce polecić, jeżeli ktoś nie lubi za dużo chodzić, ale pragnie nacieszyć oczy typowym holenderskim widokiem.

 

Zdjęcia i tekst: Alicja Badetko