Własne kolory życia

Wywiad z Aleksandrą  Baltissen, Prezes Klubu Literackiego „Wiatrak” z Heerlen w Limburgii.

Aleksandra_Baltissen_2015

Klub powstał w kwietniu 2016 roku, czyli bardzo niedawno. Proszę powiedzieć skąd pomysł na stworzenie nowego miejsca dla Polonii?

W Limburgii, szczególnie w Parkstad Limburg*, powoli „co stare dogasa”, a co nowe boryka się z ogromnymi problemami. W takim wypadku najlepiej jest zaczynać od siebie oraz tworzyć coś swojego, dodając przy tym własne kolory do życia. Tak narodziła się idea Klubu Literackiego „Wiatrak”.

Mówi pani o problemach nowych organizacji, co dokładnie ma Pani ma myśli? Co jest najtrudniejsze w prowadzeniu instytucji polonijnej?

Obecnie komercja opanowała wiele dziedzin życia. Prawie wszystko można kupić. Wiele osób  wie, że pieniądze nie dają szczęścia, ale na pewno otwierają wiele drzwi. Kiedy zaczyna się i próbuje z niczego zrobić coś, nie jest łatwo unieść idee z ziemi. Każdy centymetr, to życzliwość ludzka, ponieważ w trakcie prowadzenia rozmów tak wiele odnosi się do zawartości portfela. Bez dotacji, bez sponsorów trzeba być ogromnym pasjonatem, by ogarnąć intrygującą złożoność codzienności. Bez zaangażowania los i ludzie odmawiają spełniania życzeń. Sprzedawać obraz życia można z pozytywnym skutkiem, kiedy udowodni się wartość działań oraz pomysłów.

Wracając do „Wiatraka”. Jakie są Wasze założenia?

Rozpiętość sądów w obecnej rzeczywistości jest tak wielka, że jako założycielka postawiłam, iż jako organizacja z literackimi kryteriami jesteśmy apolityczni i działamy na rzecz sztuki oraz kultury. Funkcjonujemy również dla samego człowieka, by potęgować nawzajem swoją wymowę oraz otwierając nowe, ciekawe perspektywy na wartości estetyczne oraz kulturę współistnienia.

Proponujecie wiele, dla każdego właściwie…

Naszymi formami wypowiedzi są: „Kącik Czytelniczy”, „Czytamy Seniorom”, „Pamiętnik Krasnoludka” oraz „Środy Literackie”.

Proszę szerzej o tym opowiedzieć.

„Kącik Czytelniczy”, to znajdująca się w naszej siedzibie biblioteczka z darów (książki, czasopisma) od osób prywatnych, która działa  na zasadzie uczciwości. Tylko za „dziękuję”. „Czytamy Seniorom” jest formą kontaktu z osobami polskiego pochodzenia, którzy zamieszkują na stałe ośrodki rehabilitacyjne lub domy spokojnej starości w Parkstad Limburg. Z kolei  „Pamiętnik Krasnoludka”  będą tworzyć w języku ojczystym dzieci emigrantów. Nabór już trwa.  Ciekawe są „Środy Literackie”, czyli cykliczne spotkania z pisarzami i poetami.

„Pamiętnik Krasnoludka” – na czym taka forma dla dzieci będzie polegać? Spotkania, tworzenie wspólnej książki, lekcje polskiego?

W samym pytaniu już jest wiele odpowiedzi, które jako splecione wątki mają trafić do różnych pokoleń. Dzięki dokształcaniu na podstawie polskiej kultury, a przede wszystkim na bazie języka ojczystego w formie zabawy.

Adresujecie swoje propozycje do wielu grup – seniorzy, młodzi ludzie i dzieci. Czy jest takie zapotrzebowanie? Czy nie obawiacie się, że któreś formy nie zaciekawią?

Działalność jest adresowana do prawie wszystkich grup wiekowych, by odkryć szczególnie na początku, kto tego naprawdę potrzebuje i czy nasza oferta jest potrzebna?

Kim są Polacy, do których chcecie dotrzeć? To potomkowie żołnierzy armii np. gen. S. Maczka? Ich rodziny? A może  pokolenie późniejszej emigracji?

Osoby do których chcemy dotrzeć to Polacy, którzy ze względu na stan zdrowia, wiek znaleźli się w domach spokojnej starości lub tego typu placówkach na terenie naszej prowincji. Potomkowie żołnierzy armii generała S. Maczka skupieni są w Bredzie, a w Limburgii mamy górników, którzy pracowali w obecnie pozamykanych kopalniach. Szacujemy, że to prawie 30 tys. Polaków. W 2014r. w całej Holandii było około 180 tys. Polaków. Jeśli podzielimy to przez 12 holenderskich prowincji, to ich liczba tu może być zbliżona do szacowanej przez nas. Natomiast precyzyjniej na to pytanie odpowie Dr. Frans Wojciechowski, który jest autorem książki „Za chleb i wolność, sto lat obecności Polaków w Limburgii Południowej”. Ufam, że kiedyś zaprezentuje nam swoje wydanie w ramach wspomnianej już „Środy Literackiej”. Wracając jednak do pytania. O tym, do kogo trafimy zadecydują menadżerowie instytucji d/s kultury. Mają oni rozeznanie, kto byłby zainteresowany naszą ofertą.

Ci menagerowie to Polacy, czy pracownicy holenderskich organizacji kulturalnych? Łatwo było zaprosić ich do współpracy? Nie jesteście dla siebie konkurencją?

Menagerowie, o których wspominałam, to Holendrzy, którzy tak samo jak Polacy czują brzemienie wszechświata. Dlatego także oni mają swój wkład w uatrakcyjnianiu perspektywy lepszego jutra dla wszystkich. Ufam, że łączy nas serce plus pomyślny wariant kształtowania dla siebie  patentu na szczęście.

Poprzez jakie działania do tej pory docieraliście do Polaków ?

Nie mamy jeszcze praktyki. Jednak z  racji swojego pochodzenia łatwiej jest włączyć się w różne inicjatywy, by klimaty przeszłości otoczone artystyczną teraźniejszością dawały poczucie dowartościowania, gdzie wolontariat jest podstawą.

Co jest najtrudniejsze w ściągnięciu Polaków do udziału w życiu Polonii?

Najtrudniejsze jest odzyskanie entuzjazmu, który odda spójność Polonii i przywróci nam „ułanów z fantazją”.

Czy tylko rodacy są mile widziani na spotkaniach, a może też Holendrzy, małżeństwa mieszane? Czy inne narodowości interesują się tym, co robicie?

Szczególnie zależy nam na Polakach, bo wnoszą na kartach historii bliską Polonii twarz, która jeszcze uzewnętrznia emocje. Nie mniej Holendrzy też są mile widziani, gdyż wszyscy przecież jesteśmy ludźmi – tylko ludźmi. Przemyślana różnorodność otwiera niezwykle ciekawe perspektywy, a przy tym możemy sobie wzajemnie pomóc. Tu wystarczy kultura współistnienia, by mieć
przed sobą człowieka z twarzą, która nie jest oszczędna tylko szczera.

Zatem życzymy „Wiatrakowi” sukcesów w działaniu. Dziękuję za rozmowę. A naszych czytelników zachęcamy do odwiedzenia strony Klubu „Wiatrak” http://www.klub-literacki-wiatrak.nl

Rozmawiała: Alicja Badetko

Zdjęcia pochodzą od p. Aleksandry Baltissen. Dziękujemy.

 

** Parkstad Limburg tworzą gminy: Gminy Heerlen, Kerkrade, Landgraaf, Brunssum, Nuth, Voerendaal, Simpelveld en Onderbanken