Zabytkowa wieś

Tramwaj  z centrum Arnhem zatrzymuje się bardzo blisko, bo przy Zoo Burgers. A stąd już kilka minut spacerem pod górkę, potem w dół i naszym oczom ukaże się OPEN LUCHT MUSEUM, czyli muzeum z wiatrakami, domostwami, ale i kamienicami amsterdamskimi(wzorowanymi na tych  z Westerstraat) oraz liną tramwajową.

W dodatku tramwaj jest autentyczny. Najstarszy model pochodzi z 1917 roku! Jego konduktorzy też nie są żadną podróbką, choć bywają nieco młodsi od pojazdu. Co nie przeszkadza im w pomocy przy wysiadaniu , pozowaniu do zdjęć i  z nonszalanckim uśmieszkiem kwitowaniu propozycji wspólnego foto: „Nie wiem czy ciebie na mnie stać…”.

13083367_10209359357405367_5714787548752578840_n — kopia

Jest kilka opcji zwiedzania. Pierwsza – jedziemy tramwajem, co jakiś czas wysiadając i po obejrzeniu kilku obiektów wsiadamy ponownie. Druga – na piechotkę przechodzimy tę kilkukilometrową trasę między chatkami, zagrodami, mini rynkiem itp. Trzecia opcja jest połączeniem obu powyższych, bowiem trasa zwiedzania pokrywa się z linią tramwajową.

Trudno mi zasugerować, która opcja  zwiedzania skansenu jest lepsza. My najpierw obeszliśmy skansen. A następnie przejechaliśmy się tramwajem niczym taksówką…bowiem w niewielkim wagonie siedzieliśmy sami. Konduktorzy przestawili się od razu na język angielski, objaśniając po drodze, co widzimy.

13082617_10209359455887829_2128229218988335377_n — kopia

Ale do rzeczy. W skansenie obeszliśmy kilkadziesiąt obiektów. Od chat typowo wiejskich, ziemianek przez zagrody dla zwierząt,  piekarnię, mini szkołę zimową, po  dworzec kolejowy i  papiernię, w której można zrobić swój papier lub kupić tłoczonego na prasach gotowca. W mini browarze można zdegustować (za darmo) oraz kupić wyrabiane według lokalnej receptury piwo, a dodatkowo posłuchać o całym procesie jego tworzenia. Fantastyczne jest, że próbując złotego trunku stoi się naprzeciwko wielkich kadzi, w których ono leżakuje. W skansenie jest również chata , w której multimedialnie poznajemy wojenną historię Holandii.

13082765_10209359468408142_990527966306976247_n — kopia

Zatrzymując się na chwilę w kuźni można zobaczyć, codzienne życie zawodowe kowala. Z kolei w serwisie dla tramwajów cały czas trwają prace nad ich naprawą. I tu chyba troszkę zaplątali się twórcy muzeum. Bowiem w jednym miejscu wystawione są do obejrzenia zabytkowe tramwaje, a jednocześnie cały czas toczy się tam normalna praca. Zachowania turystów np. wejście do pojazdu irytują mechanika, a przejście kanałem pod naprawianym trampem jest na własne ryzyko.

tramwq

W budynku obok jest stacja kolejowa, w której obejrzymy między innymi niemal 200 letnią historię transportu.  Dlatego polecam wejść do… czarnej bryczki. Nie mylić z czarną Wołgą… Po zamknięciu drzwiczek w oknie pojawia się film…  Przynajmniej mnie obrazy zza szyby  kojarzyły się z serialem „Doktor Queen”. Ludzie w strojach z dawno minionej epoki co chwile zaglądają do środka bryczki i machają nam. Gdzieniegdzie szczekają psy… To taka trwająca niestety tylko kilka minut podróż w przeszłość.

13124969_10209359297723875_7828570291034659960_n

Natomiast przechodząc przez serownię widzimy poszczególne procesy tworzenia chyba najsmaczniejszego skarbu Holendrów. Jak na każdą wieś przystało muszą być w niej: cmentarz, kościół (tu drewniany i raczej ewangelicki – w końcu jesteśmy na protestanckiej północy) oraz gabinet lekarski– pod postacią  Zielonego Krzyża . To taki odpowiednik CK, tylko w wersji niderlandzkiej. Oczekują na nas: lekarz ginekolog, pediatra oraz   przewijające dziecko akuszerki i pielęgniarki. A niemal w jednym z ostatnich pomieszczeń  jest łaźnia, z której dobiega śpiew pana doktora…

13102841_10209359405326565_879089296442561014_n — kopia

Na trasie zwiedzania mijamy dom,  w którym panuje żałoba po śmierci dziecka. Drzwi dalej wkraczamy w lata 60-te ubiegłego stulecia, gdzie noworodkiem opiekuje się mama i pielęgniarka.

13083085_10209359391926230_7382678447711281441_n — kopia

Jeśli zgłodnieliśmy – nie ma z tym problemu. W mini osadzie odtworzonej  z tradycyjnych drewnianych domów kupimy niemal wszystko. Od picia po pieczywo. Dostępne są  potrawy na zimno i ciepło. W jednej z pomalowanych na zielono kamieniczek kupimy też pamiątki.

Aha, ale czym jest skansen holenderski bez wiatraków? Są i one. Jeden  z nich można nawet zwiedzać – wchodząc na jego najwyższa kondygnację. Stamtąd rozciąga się przepiękny widok.

13094347_10209359246962606_4209393781763130866_n — kopia

To co nas uderzyło, to manekiny o bardzo realistycznych wręcz spersonalizowanych twarzach. Zresztą to już nie pierwsze muzeum, gdzie w sposób pokazano postaci. Zastanawiamy się przez chwilę, czyje rysy oglądają turyści. Oczywiście nie brakowało poprzebieranych w wiejskie stroje, chodaki „żywych” ludzi.

13124530_10209359281523470_9067367026635775465_n — kopia

Na końcu dodam, że skansen respektuje Museum Kaart. Zlokalizowany przy nim parking kosztuje około 6 euro. Do Open Air Museum można wejść z psem, ale cały czas ma być trzymany na smyczy. To jest raczej logiczne.  Muzeum otwarte jest od  10-17. Więcej szczegółów na: http://www.openluchtmuseum.nl/.

Jeśli miałabym ocenić to miejsce to myślę, że  dałabym 9/10, bo zawsze zostaje niedosyt.

Warto jeszcze wspomnieć, że skansen liczy sobie ponad 100 lat (założono go w 1912), a w czasie wojny schronili się w nim niektórzy mieszkańcy miasta.

Alicja Badetko (tekst i zdjęcia)