Życie w „Kubusiu”

8 metrów kwadratowych. Ściany ułożone są pod skosem. W końcu mieszkamy w sześcianie i to odwróconym pod kątem 45 stopni… . Dwa łóżka, dwa krzesła. Szafka , a właściwie kilka półek, znajduje się w wykrojonej w ścianie przestrzeni zaraz przy wejściu. Po przeciwnej stronie jest mini łazienka z ubikacją, mini umywalką oraz prysznicem. Światło gaśnie po około minucie. Odległość między ścianą a umywalką wynosi nie więcej jak metr. Wąski korytarzyk prowadzi nas do właściwej części pokoju, pomalowanego / wytapetowanego na biało. Zasłonki były lekko szare. Wszystko wygląda wręcz ascetycznie. Tak od strony technicznej wyglądają „Kubuswoning”, czyli nietypowe, bo sześcienne domy, które zaprojektował Piet Bloom.  Ich pierwowzór znajduje się w Helmond i pisaliśmy o tym tu http://www.storczyk.nl/milosc-w-szescianie/

Natomiast te rotterdamskie powstały w 1984 roku.

13095960_513510252176940_6273973555155922780_n

My natomiast spędziliśmy w rotterdamskich domach – drzewach  3 noce. Najpierw „oswoiliśmy” wielkość pokoju. Nie było tak klaustrofobicznie , jak podejrzewałam, ale…dziwnie.  Jeśli dodatkowo patrząc przez niewielkie okno pozbędzie się wrażenia spadania (ściana jest  przecież pod skosem) – mieszkanie tam bywa znośne. Chociaż nie wykluczone, że przy leku wysokości  w głowie zakręci się. Sposobem jaki wypróbowałam było zasunięcie zasłon.

13096154_513510292176936_2134295864330096400_n

W Rotterdamie ciąg domków składa się z 40 budynków. Chodząc pod nimi rzeczywiście ma się przez chwilę wrażenie spaceru po lesie. Nieco sztucznym i betonowym, ale dającym  poczucie bajkowego wycinka rzeczywistości, przez który gdzieniegdzie przebijają się promienie słoneczne.

13043301_513510755510223_3031154079699442968_n

Cały teren  jest zadaszony, co wynika z konstrukcji sześcianów. W jednym  znajduje się muzeum poświęcone zamysłowi i filozofii domków.

11140757_513510758843556_2089549634390970206_n

W kolejnych są biura, punkty usługowe lub mieszkania. W trzech „kostkach” umieszczono schronisko młodzieżowe sieci Stay Ok. Jeśli planujecie spać w tym miejscu, to dobrze wykupić w Polsce międzynarodową legitymację schronisk młodzieżowych. Stay Ok udziela na nią zniżkę. Może nie za wiele, bo 5 euro za noc (przynajmniej w pokoju 2 osobowym), ale dobre i to. Tyle przecież kosztuje zupa pomidorowa na obiad.

13076558_513510728843559_885030948858922157_n

W schronisku na samym dole jest  duża jadalnia z barem. Na pozostałe dwa pietra jeździ winda. Drugą opcją dostania się do pokoi są kręte i wąskie schody, a potem niewiele szersze korytarze na każdym z poziomów.  Nie ukrywam, że można się zgubić. Jeśli ktoś zbiega schodami, echo niesie się niemiłosiernie.  Ceny kawy, piwa oraz jedzenia nie odbiegają tam od knajpianych. Do dyspozycji mieszkańców jest internet jako wi-fi oraz działa komputer stacjonarny. W cenę noclegu wliczone jest śniadanie pod postacią szwedzkiego stołu.

13055507_513510452176920_2472034467421330105_n

„Kubusie” zlokalizowane są przy Stacji Rotterdam Black  zaraz przy starym porcie. Swoją drogą  „Black” jest to intrygująca przestrzeń, w której tramwaj, metro i pociąg są w jednym miejscu ułożone piętrami. A zjeżdżając do  dworca tramwajem 23 możecie jechać w inne części miasta lub kraju. Z kolei metro (jadące np. do Schiedam) oraz pociągi zawiozą nas bezpośrednio na dworzec kolejowy  Rotterdam Central. Co ciekawe, stamtąd do Hagi także można dojechać transportem teoretycznie  podziemnym. To jednak temat na inny tekst.

 

Alicja Badetko (tekst i zdjęcia)